Czy dzieci się buntują?

Czy dzieci się buntują?

„Kiedy dzieci przytłoczone są wielkimi emocjami, zadaniem rodziców jest udzielić im swojego spokoju, zamiast przyłączać się do ich chaosu.” L.R. Knost

 

Relacja na równi

Ostatnio wokół mnie słyszę wiele haseł: „Moje dziecko wchodzi właśnie w etap buntu 2-latka”, „Moja córka buntuje się, kiedy chcę by włożyła kurtkę”, „Moje dzieci buntują się, kiedy chcemy wyjść sami z domu”. Jedni sądzą, że jeśli dzieci nie zbuntują się, to nigdy nie wykształcą swojego „ja”, a drudzy uważają, że dzieciom nie wolno się buntować. Która grupa ma rację? W moim odczuciu ani jedno przekonanie nie jest prawdziwe, ani drugie.

Dlaczego? Ponieważ dla mnie nie istnieje takie zjawisko jak „bunt dziecka”.  Dziecko może się zmieniać, może się rozwijać i przechodzić prze kolejne etapy życia. Natomiast jego rozwój jest mylnie postrzegany przez wielu dorosłych jako sposób wpływu lub manipulacji. Żeby istniał bunt, to musi też istnieć jakaś władza? Słownik języka polskiego tłumaczy bunt jako protest, opór, sprzeciw oraz wystąpienie przeciwko jakiejś władzy. Dlatego też, czy my rodzice (opiekunowie), stanowimy władzę nad naszymi dziećmi? Według mnie – nie. Władza powoduje wyjście z relacji równy-równy i sprowadza którąś ze stron niżej, by inna mogła być wyżej. Stąd rodzi się pytanie, czy zależy nam na pełno wartościowej relacji, w której szanujemy zdanie dziecka, jego moc decyzji i prawo do wolności?

 

Słuchanie potrzeb

Przez całe nasze życie przechodzimy wiele etapów. Natomiast ze znacznie większą intensywnością tych zmian spotykamy się w najmłodszych latach niż w życiu dorosłym. Pojawiają się nowe emocje i potrzeby,  nowi ludzie i miejsca. Jednym z ważniejszych drogowskazów w radzeniu sobie z wieloma zachowaniami, jest uważne słuchanie uczuć oraz podążanie za nimi. Zadaniem rodziców oraz opiekunów jest pomóc dziecku nazywać  te emocje, by na przyszłość w pełni  potrafiło regulować swoje stany.

W książce „Szczęśliwi rodzice-szczęśliwe dzieci” autorka wskazuje, że „kiedy akceptujemy uczucia dziecka, ono uczy się wówczas siebie i swoich uczuć. Podstawą akceptowania uczuć dziecka jest uważne słuchanie tego, co mówi. Słuchanie, w którym starasz się popatrzeć na sytuację wyłącznie ze strony dziecka, żeby zrozumieć jego punkt widzenia i jego sposób myślenia. (…) Kiedy przeżywamy coś intensywnie, nie potrzebujemy rady ani szybkiego rozwiązanie problemu. Najpierw potrzebujemy wysłuchania, serdeczności i często rozeznania w tym, co sami czujemy. Tak samo jest z dzieckiem. Kiedy przychodzi do nas z problemem, najpierw szuka wsparcia.”

W pierwszej chwili może wydawać się trudne, jak zaakceptować niepożądane zachowania, jak krzyk czy bicie. Tyle że za każdym z nich stoi jakaś niezaspokojona potrzeba dziecka. Bycie uważnym na to, co dziecko w danym momencie przeżywa i próba nazwania tych emocji, może okazać się największym wsparciem, jaki możemy mu dać. Kiedyś na jednym ze szkoleń usłyszałam takie zdanie od jednej z mam: „Masz prawo czuć to, co właśnie czujesz”. Jest to dla mnie wyraz największej akceptacji uczuć drugiej strony. Mogę nawet nie zgadzać się z tymi uczuciami, ale w żaden sposób nie podważam stanu emocjonalnego kogoś innego. Za to daje przestrzeń oraz empatię, by dziecko mogło przeżyć i zrozumieć uczucia w konkretnym momencie.

 

Nowy język dziecka

Jednym z takich pierwszych  przełomowych okresów dla życia dziecka jest czas między 18 miesiącem a 3 rokiem życia. Po pierwsze mózg zmienia swoją strukturę, ma to związek z rozwojem kory przedczołowej, a to wpływa na zmianę stanów emocjonalnych u dziecka. Tworzą się nowe połączenia neuronalne między półkulami, między mózgiem gadzim (pierwotnym) a mózgiem ssaczym (nowym), czyli w skrócie – łączą się te obszary, dzięki którym możemy zwerbalizować (racjonalnie – lewa półkula) to, co czujemy (abstrakcja – prawa półkula). Dziecko zaczyna działać pod wpływem impulsów wysyłanych przez korę przedczołową i nie znając samoregulacji, często działa nieświadomie i nie jest w stanie zachować się racjonalnie.

Jest to punkt wyjścia, aby zrozumieć zachowania dzieci. Z jakimi stanami emocjonalnymi zderzają się w tym okresie. Wybrałam najczęściej spotykane spektrum zachowań 2-3 latków i opierając się na własnym doświadczeniu oraz obserwacji, chciałabym wyjaśnić, co za nimi stoi:

Gryzie –> Chcę byś był ze mną/ Nie potrafię sobie poradzić ze złością

Pluje –> Chcę coś powiedzieć/ Mam prawo wyrazić swoje zdanie

Krzyczy –> Chcę by ktoś mnie usłyszał i wysłuchał/ Mój głos ma znaczenie

Kopie –> Chcę decydować o sobie/ Potrzebuję przestrzeni i wolności

Płacze/ryk –> Po prostu nie wiem/ Jestem bezsilny/ Potrzebuję bliskości

 

Okres 2-3 lat to bardzo intensywny czas, zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka. Kiedy dziecko mocno płacze czy krzyczy, jest w tym czasie bardzo zagubione i najbardziej wtedy potrzebuje naszego wsparcia oraz akceptacji, choć z punktu widzenia dorosłego może to wydawać się absurdalne albo chaotyczne. Kiedy my mamy w sobie spokój i cierpliwość, jesteśmy w stanie z siebie więcej dać dziecku i być dla niego oparciem. Jednocześnie pamiętając, że jest to czas, kiedy u dziecka na pierwszy plan wychodzą nowe potrzeby jak: samodecydowanie, autonomia, wyrażania własnego „ja”, samoakceptacji, poczucia sprawczości  czy autentyczności, a my tylko (albo i aż) możemy dać tą przestrzeń, by w pełni mogło je poznawać.

Przecież to jest właśnie ten czas, kiedy dziecko może się najwięcej nauczyć samo o sobie :)

 

Niania VIP

6 thoughts on “Czy dzieci się buntują?

  1. Nie wydaje mi się, żeby akceptowanie tego, że dziecko bije było słuszne. Uważam, że przy całej miłości, akceptacji i wsparciu, jakie każdy rodzic chce dać swojemu dziecku musi mu dać jeszcze jedno – granice. Trzeba określać granice, zarówno trzylatkowi jak i piętnastolatkowi.

    ikka napisał(a):
    1. Można nie mieć zgody na bicie czy rzucanie się – każdy z nas ma swoje już wewnętrzne granice, ale dopiero można je zobaczyć jeśli z czymś się konfrontują, np. właśnie z sytuacją jak nam nie odpowiada lub się nie podoba. Jeśli dziecko przeżywa silne emocje, które są wywoływane przez impulsy ( niedojrzałego jeszcze mózgu), to warto szukać przyczyn takiego zachowania.

      Agnieszka napisał(a):
  2. Ogromna szkoda, że wciąż tak wielu rodziców ignoruje swoje dzieci a jednocześnie żyje w przeświadczeniu, że ma w domu małego zbira i nic na to nie poradzi (usłyszałam kilka lat temu, że „teraz dzieci się takie rodzą” – to a propos rozbrykania i nerwowego charakteru). A tymczasem dziecięca wrażliwość może przybierać różne oblicza… także krzyku i wierzgania.

    1. Dużo pojawia się ocen, że dzieci takie się rodzą, już takie są i nic się nie zmieni – a jednak może się zmienić ;) Nasze spojrzenie i perspektywa względem dziecka. Małe dziecko jest istotą godną szacunku i zrozumienia – w taki sam sposób, jak my dorośli chcielibyśmy być traktowani :) A wrażliwość? To kopalnia kreatywności! To możliwość wyrażanie siebie – a ten szczególny czas jest właśnie początkiem wyrażania siebie jako człowieka. Więc warto rozwijać ją, a nie hamować ocenami :)

      Agnieszka napisał(a):
  3. Bardzo pouczający tekst, dziecko się nie buntuje, chce tylko o czymś poinformować :-)

    1. Bardzo chce informować podążajmy za tym :)

      Agnieszka napisał(a):

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>